Talie jak u osy mają kobiety szczupłe i proporcjonalnie zbudowane.
Osa jest owadem, z którym kontakt do najprzyjemniejszych niestety nie należy – zwłaszcza, jeżeli ktoś ma uczulenie na tego typu jad. Osy są małymi owadami, ubarwionymi na żółto i na czarno, a przy tym wszystkim charakteryzują się bardzo zgrabnymi sylwetkami. Są owadami niezwykle proporcjonalnie zbudowanymi, a pomiędzy ich tułowiem a odwłokiem jest wcięcie. Stąd właśnie wywodzi się powiedzenie o tym, że jakaś kobieta ma talię niczym osa. Określona takim mianem kobieta to nie tylko kobieta szczupła – taka budowa ciała to nie wszystko. Dziewczyna o talii niczym osa to osóbka również ładnie, proporcjonalnie i harmonijnie zbudowana. Ma bardzo piękne wcięcie w talii, biodra nie zlewają się od razu z resztą tułowia. Takimi sylwetkami mogły poszczycić się na przykład filmowe gwiazdy z prawdziwego zdarzenia takie jak chociażby Marylin Monroe. Jej figura to klasyczny przykład figury z talią wyrzeźbioną niczym u osy, olśniewającej, zachwycającej i cieszącej oczy, wcale niekoniecznie nie tylko męskie.
Mieć kocią naturę to być indywidualistą ceniącym własną niezależność.
Koty są zwierzętami słynącymi przede wszystkim ze swoich usposobień. Kota tak naprawdę nie da się oswoić do końca, nie sposób go wytresować, kot wszystko zawsze zrobi po swojemu. Człowiek charakteryzujący się kocią naturą właśnie to człowiek niezależny, mające na wszystko wyrobione własne poglądy. W jego naturze nie leży przywiązywanie się do kogokolwiek strasznie mocno. Taki ktoś to wielki indywidualista, który nigdzie na dłużej nie zagrzeje raczej miejsca. I podobnie jak kot, zawsze spadnie na cztery łapy, z największych opałów wyjdzie bez większego raczej szwanku. Osoba mająca kocią naturę to osoba ceniąca przede wszystkim wolność i niezależność we wszystkim, co robi. Zdanie innych ludzi przyjmuje, owszem, do wiadomości, ale nie traktuje go jako zdania wiążącego, sama wszystko woli zrobić po swojemu – mając na uwadze przede wszystkim to, aby samej nie wyjść na tym jakoś najgorzej. Taki indywidualista potrafi zadbać o swoje interesy. Chadza własnymi i ulubionymi przez siebie ścieżkami.
Żyć na kocią łapę to żyć bez ślubu, bez papierków.
Związki na tak zwaną kocią łapę są tym, co jest coraz powszechniejsze i coraz częściej spotykane. Większość młodych ludzi właśnie taki sposób bycia ze sobą wybiera. Być z kimś na kocią łapę to być w związku nieformalnym, bez żadnych ślubnych papierków. Ludzie preferujący taki styl życia zgodnie podkreślają, iż do szczęścia wcale nie potrzebują jakiś kwitków, bo kwitki co najwyżej wszystko zepsuć potrafią między ludźmi. Fakt, bardzo często tak się dzieje, chociaż – jak wszystko – nie jest regułą. Związki na kocią łapę w myśl polskiego ustawodawstwa nazywane są oficjalnie konkubinatami. W naszym kraju prawo niestety jest tak bzdurnie skonstruowane, że osoby żyjące w taki sposób nie posiadają w zasadzie żadnych praw jako para. Jeśli nie mają ślubu, nie mogą dla przykładu dziedziczyć jedna po drugiej majątku, nie mogą wspólnie zaciągnąć kredytu i razem się rozliczać, choćby żyły tak razem wiele lat i wszystkiego dorabiały się wspólnymi siłami. Głupota totalna, ale takie mamy prawo w naszym kraju.
Mieć psi węch to tyle samo, co mieć szósty zmysł.
Psy są zwierzętami słynącymi z tego, że mają bardzo dobry węch. Dotyczy to przede wszystkim psów myśliwskich, u których zmysł ten jest rozwinięty znacznie lepiej aniżeli u innych przedstawicieli tegoż gatunku. Psy myśliwskie zabierane są na polowanie, ponieważ świetnie potrafią złapać trop zwierzęcia, będącego obiektem myśliwskiej nagonki. W odniesieniu zaś do ludzi mieć psi węch oznacza charakteryzować się takim wyczuciem różnych sytuacji, że świetnie potrafi się wyczuć nadarzające się dobre okazje. O kimś, kto zwietrzył gdzieś jakiś dobry interes dla siebie mówimy często, że ten to ma psi węch. Taki psi węch mają również ludzie, którzy potrafią wyczuć odpowiednio wcześniej grożące im niebezpieczeństwo, dzięki czemu unikają pakowania się w kłopoty i tarapaty. Tego określenia używa się też w stosunku do ludzi pracujących na policji – „jego psi węch doprowadził go prosto do podejrzanego”, „dzięki swemu psiemu węchowi udało mu się rozwikłać bardzo skomplikowaną sprawę”. Psi węch to szósty zmysł.
Być kozłem ofiarnym to ponosić konsekwencje cudzego postępowania.
Bycie kozłem ofiarnym zdecydowanie nie należy do najprzyjemniejszych sytuacji, jakich w życiu doświadczamy. W pewnych kręgach kulturowych koziołki traktowało się (i traktuje się dalej) właśnie jako zwierzęta ofiarne – zabijano je na ołtarzu. A zatem stać się kozłem ofiarnym, to zostać – wbrew naszej woli, zgodzie i chęci – poświęconym przez kogoś w imię jego własnych interesów. To zostać wykorzystanym po to, ażeby ktoś inny miał z tego jakieś konkretne korzyści. To stać się ofiarą czyjegoś świadomego i jak najbardziej wyrachowanego postępowania. Często się wówczas mówi, że ktoś nas po prostu wystawił. Bycie kozłem ofiarnym oznacza również ponoszenie konsekwencji czegoś, czego się wcale nie zrobiło, ale ktoś inny manipulował całą sytuacją tak, aby wyglądało to na to, że to my zawiniliśmy i że to my powinniśmy ponieść w związku z tym karę. Być kozłem ofiarnym to posłużyć komuś za coś w rodzaju tarczy ochronnej, chociaż oczywiście nic się o tym nie wie i nie ma się wcale takiej świadomości.